29 lipca 2014

Agiokampos - spacer I

Cześć!
Dzisiaj nareszcie kolejna notka z mojego wyjazdu. Powoli, bardzo powoli ogarniam wszystkie zdjęcia, niestety zabrałam się do tego od końcowych zdjęć, dlatego tak długo musieliście czekać na kolejny post. Relacja ze spaceru będzie podzielona na kilka postów, ze względu na ogromną ilość zdjęć. :)
We wtorek, 8 lipca, wieczorem, około 19 dojechaliśmy na miejsce! Wszyscy byli tak podekscytowani odkąd po drodze po raz pierwszy zobaczyliśmy morze, że nie mogliśmy już się doczekać kiedy w końcu zza niekończących się gór pojawi się woda i dojedziemy do miejsca naszego wypoczynku. Krótka droga, a dłużyła się niemiłosiernie. Po przyjeździe wiadomo, wszyscy od razu wskoczyli pod prysznic, a później mieliśmy spotkanie organizacyjne.


Typowy dzień wyglądał tak, że budziliśmy się zazwyczaj o lub przed 9 na śniadanie, po śniadaniu krótkie spotkanie z wychowawcą, później plaża/basen z przerwą na obiad itd. i tak aż do kolacji, po której albo szliśmy do sklepu, albo mieliśmy jakieś rozgrywki na plaży, dyskoteki przy hotelu, czy sami szliśmy po prostu na miasto. Taki czas wolny. Większość ludzi siedziała w pokojach i na prawdę tego nie rozumiem, bo marnowali czas. Ogólnie mieliśmy sporo luzu, bo sami przemieszczaliśmy się pomiędzy hotelem, basenem i morzem, sami chodziliśmy na miasto czy do sklepu,, wystarczyło tylko powiadomić wychowawcę. :)
Sama na początku siedziałam wieczorami w pokoju, ale później, pod koniec pobytu czas wieczorem wykorzystałam w 110% miło spędzając czas raz z koleżankami, kilka razy z chłopakiem.


Zdjęcia zrobiłam podczas jednego z wieczornych spacerów, na które udałyśmy się z koleżankami. Agiokampos - miejscowość w której byliśmy była bardzo spokojna, o ile się nie mylę był tam tylko 1, może 2 hotele, reszta to apartamenty, ludzi nie było zbyt dużo, tylko w weekend było tak tłoczno, że na plaży brakło leżaków. Nie było żadnych sklepów z pamiątkami czy coś, takie zwyczajne miasto i to mi się w tym bardzo podobało, że nie było takich śmieci. Oczywiście dużo knajp, restauracji i kilka fajnych miejsc do plażowania. Każde urządzone inaczej, od prostych leżaków poprzez mini "łóżka". Dodając do tego wspaniałe widoki na morze i góry razem świetnie się komponowało. Na ulicach było tez dużo bezdomnych psów, które często chodziły po plaży albo stały bezczynnie na środku drogi. Nie powiem, komicznie to wyglądało, ale szkoda mi było tych biednych psów. :)


W hotelu (Agiokampos Golden Beach Hotel) miałyśmy widok na "drzewa", tylko wychowawcy i chyba 3 pokoje miały widok na morze, ale mimo to fajnie siedziało się wieczorem na balkonie, słuchało szumu morza i wpatrywało w gwiazdy, widziałam nawet spadającą, pomyślałam marzenie i ... spełniło się. :)
Przede wszystkim szkoda mi było opuszczać to miejsce, zbierało mi się trochę na płacz, smutek. Spędziłam tam wspaniały czas, poznałam dużo świetnych ludzi, wypoczęłam, oderwałam się od problemów dnia codziennego.


Chętnie zostałabym tam na dłużej, albo wróciła drugi raz w to samo miejsce. Na prawdę klimat Agiokampos urzekł mnie całkowicie. Czułam się wyrwana od cywilizacji, przytłaczającej cywilizacji w postaci centrów handlowych, ogromnych hipermarketów.


Szczerze przyznam, że uważam, że zrobiłam dobre zdjęcia podczas tego spaceru, uchwyciłam wszystkie szczegóły, które oddają urok tego miejsca i tworzą solidną fotorelacje do wspomnień. :)








26 lipca 2014

Hajduszoboszlo

Po takim wyjeździe na prawdę bardzo trudno wrócić do codzienności. Mimo, że wróciłam z cudownej Grecji tydzień temu to nadal do końca nie mogę się otrząsnąć i chciałabym tam za wszelką cenę wrócić na o wiele dłuższy czas. Z każdym dniem jest lepiej, a niesamowite wspomnienia pozostają. :)
W drodze do Grecji przejechaliśmy przez prawie całą Polskę, od województwa zachodniopomorskiego przez lubuskie (gdzie praktycznie wszyscy wsiadali oprócz nas), a następnie dolnośląskie, opolskie, śląskie, małopolskie i podkarpackie. Nad ranem przekroczyliśmy granicę ze Słowacją, a około południa dojechaliśmy do pierwszego przystanku na basenach na Węgrzech w miejscowości Hajduszoboszlo. Był tam też aquapark, ale trzeba było dodatkowo płacić i się na niego nie wybraliśmy. Spędziliśmy tam jakieś 8 godzin. Świetna zabawa, najmilej chyba wspominam falę. Ogromy plus to baseny z wodą od 18 do nawet 38 stopni (nie pamiętam, ale chyba jakoś tak). Pogoda dopisywała, a mimo to w tym najcieplejszym siedziało się najlepiej. :D
Po basenach byliśmy tak zmęczeni, że w autokarze od razu wszyscy spali, prawie aż do samej Grecji. Z tego miejsca praktycznie nie mam zdjęć, tak wyszło, że robiłyśmy tylko sobie i nie mam nic poza tym, ale kilka też wstawię. :)











___________________


Best Sellers, Best Price Ever!

http://www.romwe.com/flashsale/activeleft?active_id=637

Starting at GMT 1:00 pm, 72 hours only
25th July-27th July
Free worldwide shipping within 24 hours

19 lipca 2014

COME BACK

"Wszystko co dobre szybko się kończy!"
To zdanie dokładnie, idealnie opisuje mój pierwszy obóz.
Powiem szczerze, było dla mnie idealnie. Może też dlatego, że był to mój pierwszy wyjazd. Wiele osób narzekało za równo na to, że praktycznie codziennie było to samo do jedzenia (chodzi o wybór potraw), że trzeba było na plaży płacić za leżaki i inne duperele.
Chętnie nie wracałabym stamtąd w ogóle. <3
Poznałam wielu super ludzi, odpoczęłam od licznych problemów, wyluzowałam się i po prostu żyłam z dnia na dzień.
Wyjechaliśmy o 15 w niedzielę, 6 lipca, wróciłam dzisiaj jakoś między 9, a 10. Po drodze do Grecji zatrzymaliśmy się w Hajduszoboszlo, a w drodze powrotnej mieliśmy nocleg pod Budapesztem, zwiedzanie Budapesztu i aquapark. :) W czasie pobytu w Grecji płynęliśmy statkiem na wyspę Skiathos, którą w małym stopniu zwiedziliśmy, a w ostatni dzień wyjechaliśmy zwiedzać Meteory. O wszystkim pojawią się osobne posty, najpierw muszę uporządkować wszyściutkie zdjęcia i przygotować obszerne fotorelacje. :D
Mieliśmy również dwie dyskoteki, mogliśmy chodzić swobodnie sami do sklepu i na plażę, którą mieliśmy na przeciwko hotelu. :)
To miejsce będzie mi przywoływać jedne z najwspanialszych wspomnień. :D I gdyby nie patrzeć 1/4 wakacji za nami, chociaż nadal nie wierzę, że ta wycieczka tak szybko minęła...






5 lipca 2014

już jutro!

Cześć!
Już prawie pierwszy tydzień wakacji za nami. :) Już jutro wyruszam na swój pierwszy obóz i dalszą podróż. O 15 wyruszam do Grecji. Spakowana jestem już od wczoraj, zostało tylko kilka drobnostek do dopakowania i mogę ruszać. :) Z jednej strony nie mogę się już doczekać, z drugiej nieco obawiam. Biorę laptopa i mam nadzieję, że się odezwę chociaż raz. Wracam w sobotę 19 i na pewno pojawi się dużo postów dotyczących wyjazdu. :D
Podczas mojej nieobecności możecie mnie obserwować na innych stronach, gdzie będę na bieżąco dodawała zdjęcia.


instagram | facebook

snapchat - krecikasia

1 lipca 2014

Holidays!

Cześć kochani!
W końcu mamy wakacje! Mogę w końcu wziąć się za bloga i wszystko poukładać. Jedyna przeszkoda do zepsuta antenka przez co nie mam normalnie internetu i korzystam z tego z telefonu, ale już w środę powinno być ok. :) Rok zakończyłam ku zdziwieniu wielu osób z czerwonym paskiem. Jestem z tego zadowolona, chociaż z drugiej strony wiem, że było stać mnie na dużo więcej, ale cóż. ;D Przez ostatni tydzień było dużo luzu i nie myślcie sobie, że nic nie robiłam, bo w szkicach mam zapisane kilka postów, które pojawią się już niedługo. :D
Przez pierwsze dni wakacji sporo ćwiczę, codziennie. Tak będzie aż do Grecji, do której wyjeżdżam już za pięć dni! Jak to szybko minęło. Niedawno było 62, a teraz już ostatnie dni, przygotowania. :) Po powrocie też będę ćwiczyć. Można powiedzieć, że weszło mi to w krew. Nie mogę się już doczekać wyjazdu! Do Grecji oczywiście zabieram laptopa, mam nadzieje, że internet będzie ogólnodostępny w pokojach i będę mogła bez problemu tu zaglądać. :)


A wy jakie macie plany na wakacje? Jak tam wasze świadectwa i średnie? :D


19 czerwca 2014

końcówka

Cześć!
W wielu szkołach już pewnie nie ma lekcji i mało kto chodzi do szkoły, ale nie u mnie. W zeszłym roku bardzo wcześnie poczułam wakacje, a teraz mam lekcje prawie do ostatniego dnia. :) Do środy mieliśmy wystawienie ocen, chociaż nadal nie wszystkie są wystawione, a dziennik elektroniczny nie jest zaktualizowany. No i niestety nie znam swoich wszystkich ocen i nie wiem jaka ostatecznie wyjdzie mi średnia. :) W tym tygodniu były też ostatnie zaliczenia, w zeszłym poprawy i sprawdziany. W ostatnim tygodniu mamy normalnie lekcje przez 3 dni, ale będą to raczej luźniejsze lekcje, w czwartek jest dzień z wychowawcą. My prawdopodobnie idziemy na lody i do parku. W piątek tradycyjnie zakończenie.
Dzisiejsza pogoda zupełnie nie wskazuje na zbliżające się lato i koniec roku, ale zdecydowanie czuć to w szkole. Trochę smutno rozstawać się z tymi ludźmi na tyle czasu, tym bardziej, że po wakacjach niektórzy będą już w innych klasach.
I nadal trochę nie mogę uwierzyć, że ten rok tak szybko przeleciał. Tegoroczne wakacje na pewno zapowiadają się ciekawie, dużo ciekawiej. Z jednej strony chcę już lipiec, z drugiej wrzesień, a z trzeciej nie chcę jeszcze końca roku. :)
A jak tam u was? Jaka średnia? Czujecie już wakacje?


14 czerwca 2014

wycieczka nad jezioro

Cześć!
Co tam u was? Ostatnie dni spędziłam bardzo fajnie. Mieliśmy 3-dniową wycieczkę klasową nad jezioro Sławskie. Decyzja o tym, że jednak jadę zapadła właściwie w ostatniej chwili i wiecie co? Nie żałuję, a wręcz cieszę się, że pojechałam, bo spędziłam miło czas ze swoją klasą. Mieszkaliśmy w odnowionych domkach w ośrodku nad samym jeziorem. Ze szkoły wyjechaliśmy jakoś o 10, jakoś po 12 byliśmy już na miejscu. Później mieliśmy park linowy ze ścianką wspinaczkową i zjazdem na tyrolce. Początkowo nie chciałam na nic iść, ale zaryzykowałam i wspięłam się trochę nad połowę ścianki, a później i na to drugie. Najgorsze było wspięcie się po bardzo niestabilnej drabince, ale dałam radę. :D Następnie kąpaliśmy się wszyscy w jeziorze. Było bardzo gorąco, ale akurat wtedy zaszło słońce i nie było aż tak przyjemnie. Po kolacji mieliśmy jeszcze ognisko, ale mało kto na nim był. Później prawie wszyscy (oprócz 10 osób) poszliśmy do jednego domku i graliśmy do 3 w butelkę i grę nigdy. Lubie takie rzeczy, gdyż to na prawdę zgrywa klase i można się wiele dowiedzieć o ludziach, z którymi się nie przyjaźni. Spaliśmy wszyscy w swoim gronie, 17 osób na 6 materacach na podłodze. Tylko 2 godziny, nie było wygodnie, bo prawie nikt nie miał miejsca i ludzie prawie spali na sobie. :D


Następnego dnia najpierw były kajaki, a później rejs żaglówką. Słońce grzało i wszyscy bardzo się opaliliśmy. Po kolacji graliśmy na plaży w plażówkę, a wieczorem oglądaliśmy mecz otwarcia w piłkę nożną. Później zebraliśmy się w jednym domku i robiliśmy to co dzień wcześniej. Wczoraj mieliśmy mieć grę jeziorna, ale była nieprzyjemna pogoda i nikt nie chciał się kąpać. Zrobiliśmy dlatego taki mini turniej plażówki. Wyjechaliśmy jakoś o 13, o 15 byliśmy w Gorzowie, a ja w domu dopiero przed 18, bo jeszcze wracałam pociągiem i byłam z mamą na mieście.
Mimo, że zabrałam lustrzankę to nie mam żadnych zdjęć, oprócz kilku zrobionych na szybko po przyjeździe. :c